|
niedziela, 17 kwietnia 2011
śniadanie w Rovaniemi
Kiedyś obiecałam, że będę się tu dzielić nie tylko biżuteryjnymi doświadczeniami i inspiracjami. A więc czas na wrażenia z podróży.
Szerszą relację przedstawię, jak wrócę do kraju i ogarnę już całościowo sytuację, odczucia, doświadczenia. Na teraz przygotowałam małą kulinarną impresję.
środa, 23 marca 2011
butelkowe
uwielbiam stare butelki. szczególnie te kolorowe. sposób, w jaki przepuszczają światło, zawsze mnie zauracza. ten sam efekt lubię w kolczykach. opale, fluoryty na dnie szkatułki z biżuterią wyglądają skromnie, ale w słońcu. ech! rozpromieniają się.
środa, 09 marca 2011
próby
przede wszystkim próby przełamania okrutnego zmęczenia i zniechęcenia. zmiana pracy okazała się jednak dużym szokiem dla organizmu i jakoś nie mogę go przyzwyczaić do nowego trybu. w głowie mam mnóstwo pomysłów i planów, ale gdy wracam do domu opadam z sił i nic z tego nie wychodzi. jednak nadzieja, że niebawem dni będą już długie, a to piękne słońce, które dziś mnie obudziło, stanie się codziennością, dodaje mi trochę otuchy. w ramach przełamywania zimowych lodów prezentuję świeżynki, egzotyczne i namiętne.
poniedziałek, 21 lutego 2011
rymont
nic się tu nie dzieje od jakiegoś czasu. co gorsza nic się nie dzieje w kwestii mojej blyskotowej twórczości. głównie dlatego, że moje życie przeszło ostatnio gruntowny remont.
poniedziałek, 13 grudnia 2010
czwartek, 09 grudnia 2010
czarujące
Połączenie zieleni i delikatnego, transparentnego opalu okazuje się bardzo intrygujące.
niedziela, 28 listopada 2010
łączka
podobne kolczyki już kiedyś pokazywalam. głównym punktem jest tu nieregularna, szlifowana bryłka piaku pustyni w który zostało wtopione millefiori. wygląda to bardzo ciekawie: i błyszczy się i mieni, i prześwituje.
smakowite
ostatnio czytam sporo szwedzkich kryminałów. a tam wszyscy zajadają się bułeczkami cynamonowymi. a może cynamon na uszy? jak dla mnie świetna opcja. rozgrzewająca i aromatyczna.
trochę egzotyki na zimę
malachit ma w sobie coś egzotycznego. jakby się patrzyło na zielonookiego drapieżnego kocura gdzieś w dalekiej dżungli. zieleń nie bardzo kojarzy się z zimą, ale w tym roku podobno jest modna. więc wyciągnęłam śliczne oponki malachitu, które czekały na swój czas w mojej skrzyneczce ze skarbami i zrobiłam takie cudeńka.
kryształ górski
jestem zafascynowana krształem górskim. nie mam pojęcia dlaczego kobiety tak pokochały kryształ svarowskiego - szczególnie duże formy mnie odpychają. ale kryształ górski, jego niesamowita przejrzystość, zakłócona gdzieniegdzie przez znaki szlifu. temu nie mogę się oprzeć. jest w nim jakaś naturalna elegancja. |
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Parlez-Vous Français?
Podziwiam, poczytuję, podglądam
Za szoblon dziękuję...
Tagi
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||